Nawigacja w samochodzie, a czas


nawigacja w samochodzieNawigacja w samochodzie jest teraz w zasadzie standardem ale kilkanaście lat temu nie było tak słodko. Oczywiście teraz każdy ma swoje sposoby dotarcia do celu bez względu na to czy to będzie gps czy mapa. Jednak dawniej tak dużego wyboru nie było odnośnie urządzeń, więc używało się co było pod ręką. Ja osobiście od dłuższego już czasu używam telefonu (dodatkowego, który służy wyłącznie za nawigację) i aplikacji mapy google. Dodatkowego to dlatego, że podczas połączenia telefonicznego nawigacja nie znika (ukrywa) i dalej można dobrze z niej korzystać.

Chociaż nie używam navi poruszając się z miasta do miasta to dojeżdżając już do punktu celowego takie połączenie może być lekko irytujące. Korzystając z tego sposobu ułatwienia jazdy warto pamiętać, że aplikacja potrafi sama zmienić trasę. Co prawda urządzenie wcześniej daje znać i grafiką i głosem ale mi zdarzyło się przegapić komunikat, ponieważ bardzo wyciszam głos. Dlatego wszelkie wskazówki powinno się traktować jak pomoc, a nie jak priorytet.

Zdecydowanym plusem takiego nawigowania jest brak opłat za aplikację i dobra dostępność, bo w większości smartfonów jest w standardzie. Zapewne wiadomo, że trzeba mieć internet w telefonie ale kto dzisiaj go nie ma 🙂


Nawigacja w samochodzie dawniej…

Dla większości zwłaszcza młodych kierowców wykonujących usługi transportowe nawigacja w samochodzie to podstawa. Jako ciekawostkę dodam, że gdy ja stawiałem „pierwsze kroki” za kierownicą (był to rok 2002) to podstawą była zwykła papierowa mapa Polski. Do tego dochodziły bardziej szczegółowe mapy poszczególnych miast, a gdy takich było brak to drukowałem mapki z internetu. Przyznam szczerze, że używanie map papierowych bardzo przyczyniło się do mojego poznania Warszawy. Sama nawigacja jakby w pewnym sensie „wyłącza myślenie”.

Jeszcze jedną ciekawostką taką z okresu między mapami papierowymi, a smartfonową teraźniejszością. Gdy już zaczęły pojawiać się telefony z większymi ekranami, które mogły wyświetlać obrazy i filmy to pojawiła się jedna z pierwszych navi na telefon. Nazywa się NaviExpert i działała zupełnie inaczej niż obecnie. Podstawową różnicą było to, że telefony miały mało pamięci i ściągnięcie mapki na transport Warszawa Gdynia wymagało ciągłego dostępu do internetu. Polegało to na tym, że na wyświetlaczu pojawiał się tylko wycinek całości trasy, który wraz z pokonywaniem kilometrów aktualizował się. Wtedy nie było tak szybkiego internetu jak obecnie, a w trasie był zwykle dostęp do danych poprzez gprs lub edge. Do telefonu trzeba też było dokupić specjalny odbiornik gps, który namierzał satelity. Ten dodatkowy mały odbiornik łączył się z telefonem za pomocą technologi bluetooth.

Sami widzicie jak dawniej trzeba było nakombinować się 🙂 Trzeba było połączyć ze sobą telefon i odbiornik (aby za łatwo nie było to odbiornik gps też czasami gubił sygnał). No i trzeba było zadbać o ładowanie obu urządzeń, bo bateryjki też miały niewielką pojemność. A Wy jak sobie radziliście dawnej lub radzicie na trasie obecnie?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *